Dwie kobiety wchodzą do przymierzalni.
Obie mają 180 cm wzrostu. Obie noszą rozmiar M. Obie przymierzają te same spodnie.
Pierwsza patrzy w lustro i mówi:
„Idealne”.
Drugiej długość nogawki wprawdzie się zgadza, ale spodnie marszczą się w kroku, stan kończy się zbyt wysoko, a kolano wypada nie tam, gdzie powinno.
Jak to możliwe?
Przecież obie mają ten sam wzrost i rozmiar.
Tylko że 180 cm nie jest opisem sylwetki. To zaledwie jedna liczba.
Ten sam wzrost, inne proporcje
Jedna kobieta może mieć bardzo długie nogi i krótszy tułów. Druga — dłuższy tułów i proporcjonalnie krótsze nogi. U jednej talia znajduje się wyżej, u drugiej niżej. Różnić może je także długość rąk, wysokość kolan czy odległość między talią a krokiem.
Dlatego napis „dla kobiet o wzroście 180 cm” nie gwarantuje jeszcze idealnego dopasowania.
Wysoka kobieta nie jest jednym typem sylwetki.
I właśnie dlatego nie każda z nas potrzebuje tego samego ubrania — nawet jeżeli mamy identyczny wzrost.
Długa nogawka może nadal źle leżeć
Najlepiej widać to na przykładzie spodni.
Mogą mieć idealną długość, ale jeśli linia kolana znajduje się zbyt wysoko, fason nie będzie układał się prawidłowo. Mogą sięgać do ziemi, ale mieć zbyt krótki stan. Mogą dobrze wyglądać z przodu, a jednocześnie ciągnąć lub marszczyć się podczas chodzenia.
Podobnie jest z sukienką. Jej długość może być odpowiednia, ale talia może kończyć się pod biustem.
Marynarka może mieć dłuższe rękawy, lecz guzik i kieszenie nadal znajdować się kilka centymetrów za wysoko.
Ubranie ma własną mapę: ramiona, talię, biodra, łokcie i kolana. Żeby naprawdę dobrze leżało, ta mapa powinna spotkać się z mapą naszego ciała.
Samo dodanie centymetrów na dole nie wystarczy.
Nie pytaj tylko: „Czy jest wystarczająco długie?”
Wysokie kobiety często kupują ubranie dlatego, że wreszcie coś nie kończy się za wcześnie.
Tymczasem odpowiednia długość powinna być początkiem oceny, a nie jedynym powodem zakupu.
W przymierzalni zadaj sobie trzy pytania:
- Czy talia, kolana i łokcie ubrania znajdują się tam, gdzie moje?
- Czy mogę swobodnie usiąść, chodzić i podnieść ręce?
- Czy naprawdę podoba mi się ten fason, czy cieszę się tylko dlatego, że rękawy wreszcie są długie?
To ostatnie pytanie jest szczególnie ważne. Wysokie kobiety tak często godzą się na kompromisy, że właściwa długość potrafi zostać pomylona z idealnym dopasowaniem.
Mam 183 cm i właśnie dlatego projektuję inaczej
Sama mam 183 cm wzrostu. Znam spodnie, które miały być długie, ale ledwo zakrywały kostki. Znam też marynarki, których rękawy można było uratować tylko obowiązkowym podwinięciem.
Jako projektantka wiem jednak, że problem nie zawsze kończy się na długości.
Dlatego w SOPILOV patrzę na ubranie jako na całość: gdzie znajduje się talia, jak układa się nogawka, w którym miejscu wypada kolano i czy rękaw dobrze wygląda również wtedy, gdy kobieta zaczyna się ruszać.
Nie twierdzę, że wszystkie wysokie kobiety mają identyczną sylwetkę. Wręcz przeciwnie.
Jedna ma 176 cm, druga 183 cm, a trzecia 190 cm. Jedna ma wyjątkowo długie nogi, druga dłuższy tułów. Każda może potrzebować czegoś trochę innego.
Łączy je jedno: żadna nie powinna być traktowana jak problem, który trzeba naprawić u krawcowej.
Bo ten sam wzrost nie oznacza tych samych proporcji.